Dodatek za brak windy.

Równowartość 300 złotych – tyle na miesiąc płaciło się w greckiej "budżetówce" tym pracownikom, którzy pracowali na wyższych piętrach bez dostępu do windy.
Śmieszne obrazki i memy dodane pod tagiem #kwejk.
Równowartość 300 złotych – tyle na miesiąc płaciło się w greckiej "budżetówce" tym pracownikom, którzy pracowali na wyższych piętrach bez dostępu do windy.
Absurd nad absurdy. Greckie zakłady naftowe wypłacały pracownikom dodatkowe pieniądze, by mogli ponieść koszty korzystania z pracowniczej stołówki. Problem w tym, że stołówka była darmowa… 120 euro miesięcznie lądowało więc w kieszeni “nafciarzy”.
To nie koniec profitów w tej branży. Dodatkowo nagradzano także tych kierowców, którzy przyjeżdżali na przystanki punktualnie (310 euro miesięcznie). Z kolei samo zdawanie i przejmowanie autobusów wyceniono na 450 euro miesięcznie. Jeśli podsumować wszystkie dodatki dla kierowców, okazuje się, że w ten sposób mogli uzbierać drugą pensję.To nie koniec profitów w tej branży. Dodatkowo nagradzano także tych kierowców, którzy przyjeżdżali na przystanki punktualnie (310 euro miesięcznie). Z kolei samo zdawanie i przejmowanie autobusów wyceniono na 450 euro miesięcznie. Jeśli podsumować wszystkie dodatki dla kierowców, okazuje się, że w ten sposób mogli uzbierać drugą pensję.
Kierowcy pracujący w greckiej komunikacji publicznej mieli się jak pączki w maśle. Tylko za to, że dana osoba przyszła do pracy i rozgrzała silnik samochodu, wypłacano jej extra 69 euro na miesiąc. 300 złotych za przygotowanie pojazdu do jazdy? U nas nikogo nie obchodzi, że w zimie samochód nie może odpalić.
Dobrodziejstwo dla greckich urzędników państwowych. Za doręczanie urzędowych kopert do rąk własnych płacono dodatkowo, nawet 290 euro miesięcznie. Z tego gestu państwa korzystało 6800 osób w greckim sektorze publicznym.
Każdy pracownik marzy o takiej motywacji, by stawiać się w pracy na czas. Zatrudnieni w greckich zakładach autobusów pozamiejskich połączeń właśnie taką premią się cieszyli. Firma wypłacała po 310 euro miesięcznie (wcześniej 600 euro) aż 1790 pracownikom, którzy nie notowali spóźnień.
Wynosił 420 euro i był pobierany przez prawie dwa tysiące osób, pracowników OSE – greckich zakładów kolejowych. To nic, że firma i bez tego bonusu wymagała od ludzi dbałości o higienę. Czyste ręce okazały się wartością wyjątkowo cenną. Tylko czy na pewno się opłacało, skoro kolejarze znaleźli się w końcu na skraju bankructwa?